Ratunek na Nadodzrzu

Daty 10 marca 2007 roku nadal jeszcze się źle czułam.Byłam osłabiona i czułam się jak odwodniona ale mimo to zdążyłam się przebrać w czyste i pachnące ciuchy i pojechałam na Nadodrze.Jak ujrzałam znajomy mi dworzec od razu poczułam się lepiej!To tak jakbym na widok tego dworca ozdrowiała!!!Postanowiłam,że zadzwonię do pewnej osoby z Nadodrza,z którą bylam pokłócona i spotkam się z nia i porozmawiam to może się ze mną pogodzi.To właśnie wczoraj szłam odebrać maila od tej osoby.Co ciekawe osoba z Nadodrza jak do niej dzwoniłam…zgodziła się na spotkanie!!!Spotkałam się z tą osobą i rozmawiałyśmy przez pół godzinki.Ta osoba niejednokrotnie kłóciła się ze mną ale dziś wyjątkowo uprzejmie się zachowywała.To chyba przez to,że teraz udaje „życzliwą” po tym jak opisałam ją na moim Blogu-kouichi.eblog.pl.Na szczęście się ze mna pogodziła i ja dałam jej jako prezent pogodzeniowy notesik z kotkiem,który specjalnie jej kupiłam.Z początku nie chciała przyjąć ale potem się ucieszyła.

Gdy miałam odjechać pociągiem do Twardogóry,osoba ta nie chciała mnie odprowadzić do samych drzwi pociągu ale mimo to nie obraziłam się na nią…w końcu dopiero co się pogodziłyśmy:))

Dodaj komentarz