Gdybym miała ukochanego a on by mi nie odwzajemnił uczucia i nie pozostawiał nadzieji to nie walczyłabym dalej o niego a zwłaszcza jakby miał już swoją dziewczynę.
To nie jest kwestia tego,że się zbyt łatwo poddaję tylko kwestia wyboru,ponieważ to jego serce wybrało i nie mogę się wtrącac do niego a jeżeli nie pozostawił mi nadzieji to tym bardziej.
I skoro go kocham to muszę uszanowac jego wybór a nie walczyc na siłę bo potem taki związek byłby chory i skazany na zdradę bo jeżeli nie kochałby mnie to zdradzałby i jeszcze humor psuł.Łapanie faceta sposobem na dzieko też nie działa,ponieważ wówczas facet może zostac ale tylko i wyłącznie dla dziecka a nie dla kobiety,której nie kochał a mu je urodziła, dlatego nie warto byc nachalnym i chciec tylko tego jednego faceta zamast poczekac.
I pomimo iz dziewczynie wydaje się,że on jest ten jedyny i wyjątkowy i dlatego chce go miec to może jedyna w tym tylko taka prawda,że każdy z nas jest niepowtarzalny i indywidulany ale może trafic się ktoś lepszy od niego,który będzie warty uwagi lepiej niż ktoś kto i tak ma nasze uczucia głęboko gdzieś.
I skoro on ma nasze uczucia głęboko gdzieś to chociaż my nie miejmy jego uczuc gdzies i pozwólmy mu odejśc ze swoją ukochaną a nie przeszkadzajmy im,ponieważ postawmy się w sytuacji gdybyśmy to my odrzucały nachalnego adoratora-czy nam by było miło gdyby mimo naszej odmowy jeszcze się czepiał???
Ja jak mnie ktoś odrzuca to chleję-oczywiście herbatę,którą zawsze przy sobie noszę:)))