Wczoraj jak zwykle był mój najukochańszy utwór LOOPO INC-cold Mountain,który kojarzył mi się z nim…
Czekałam na niego co środę pomimo iż nie miał już ze mną zajęc tylko ze studentami ze zarządzania to czekałam na niego tylko po to aby go ujrzec…
Widziałam go w moje 34 urodziny-10 grudnia 2008,który wypadał w zeszłą środę…Już go nigdy nie ujrzę.12 grudnia 2008 roku zmarł nagle na atak serca…
Zmarł około tej godziny,o której zwykle leci utwór,z którym mi się kojarzył-LOOPO INC-Cold Mountain.
Był moim wykładowcą historii oraz dziekanem wydziału nauk społecznych na mojej uczelni…
Z wykształcenia był historykiem tak więc dziś był jego pogrzeb.Akurat dziś jest dzień śmierci pierwszego prezydenta Polski-Gabriela Narutowicza,który został zastzrelony przez anty fana podczas oglądania obrazów w galerii…
Według mnie on miał nazwisko,które może się nieco kojarzyc z anime Naruto ale był Polakiem a nie Japończykiem i to,że się tak nazywał nie świadczy o jego japońskich korzeniach.Tak samo i ja skoro nazywam się Kouichi/Koichi to nie oznacza,że moje imię jest japońskie…
To jest prezydent Gabriel Narutowicz:
A to jest ten Naruto,którego idzie łatwo z nazwy pomylic z panem prezydentem:
Z tego co mi o tej serii Naruto wiadomo to fakt,że Naruto mieszka w małej wiosce,w której go nikt nie akceptuje bo jest w nim jakaś zła moc i piętnują go.Za to ma oparcie w nauczycielach bo bardzo pomaga mu pan Iruka oraz później Kakashi,który zostaje jego mistrzem jakiegoś tam fachu ninja(obaj nauczyciele są na tym obrazku powyżej po lewej stronie w tle za Naruto i za Sasuke).No i wspierał go też hokage(na obrazku ten w białej szacie).
Podobnie i ja nie jestem akceptowana bo jestem inna ale za to miałam oparcie właśnie w tym historyku oraz innych wykładowcach…
Dziś kiedy byłam na pogrzebie mojego ulubionego historyka to myślałam o śmierci prezydenta Narutowicza.Nie wiem o której dokładnie godzinie został zastrzelony ale mój historyk udał sie na ostatni spoczynek o godzinie 11 przed południem…
Do dziś jestem w szoku i nadal w to nie mogę uwierzyc, że on nie żyje.Słyszałam o przypadkach kiedy to serce stanęło ale mózg pracował i człowiek znajdował się w stanie smierci klinicznej a nagle podczas sekcji zwłok wstał ze stołu i odżył!!!Raz słyszałam nawet o przyopadku jak młoda dziewczyna w stanie śmierci klinicznej miała byc pochowana i mężczyzna,który miał ją ubrac do pogrzebu…odbywał z nią stosunek ale ona nagle wtedy ożyła!!!Może i brzmi to jak bajka dla dzieci ale tak było i różne przypadki się zdarzają…
Nie chcę już byc wykładowczynią.Porzuciłam to marzenie tak samo jak porzuciłam tez to o zostaniu anatomopatologiem czy chemiczką i już tego nie kontynuuję.Ludzie radzą mi abym skończyła najpierw szkołę a dopiero potem marzyła sobie ile wlezie a na razie mam się uczyc.
Pamiętam jak temu historykowi zdradziłam tajemnicę, że też chciałabym byc historyczką a on mi poradził,że to jest za duzo do czytania.Raz jak mu powiedziałam,że chcę byc wykładowczynią to powiedział mi,że nie mogę byc za mądra od studenta i mam uważac na głupie pytania z ich strony.To było na równy tydzień przed jego śmiercią…
Jutro będzie mijał równy tydzień odkąd mam już 34 lata i odkąd po raz ostatni widziałam żywego mojego historyka.Gdybym wtedy wiedziała,że widze go po raz ostatni to przytuliłabym go.Dobrze,że za kazdym razem opowiadałam mu jak bardzo jest dla mnie cenny…
Mam nadzieję,że na dzień dzisiejszy pije sobie harbatkę z prezydentem Narutowiczem(w końcu był historykiem)oraz ma się dobrze…Poszedł tam gdzie komin i nastawnia oraz słodownia.Niech go mają w swojej opiece…