Około godziny 6 rano zemdlałam ale mimo to o 7:02 ruszyłam pociągiem na Nadodrze,pomimo iż się bardzo żle czułam…Czułam to,że dziś stanie się coś czego nie moge opuścić…
W Oleśnicy jeszcze zdążyłam kupic sobie aktualny numer Witch i pognałam na pociąg,który miał postój.Czułam jak piecze mnie gorączka i jak źle robi mi się przed oczyma ale myślałam,że moje złe samopoczucie jest spowodowane meteopatią,ponieważ wczoraj była ładna pogoda a dziś już padał deszcz ale później dowiedziałam się na co tak naprawdę tak mój organizm reagował…I to od tygodnia…