Później się dowiedziałam

Rano,gdy się obudziłam nadal czułam się źle ale już trochę lepiej niż poprzedniego dnia.Czułam się tak jakby ta bluzka z Witch wyciągnęła ze mnie chorobę przez noc i sprawiła,że poczułam się lepiej:))Daty 9 marca 2007 roku,czyli dzień po tej feralnej promocji otrzymałam także list od mojej przyjaciółki z Ostrowa Wielkopolskiego.Posłała mi artykuły o mojej ulubionej wokalistce JoJo.List dokryłam gdy wychodziłam z domu na chwilke do kafejki internetowej by sprawdzić pocztę e-mail.W kafejce odebrałam maila ale nadal się żle czułamPomyślałam sobie,że może wczoraj za mocno rzuciłam się bez przerwy na tą promocję i przez to tak żle się czułam bo nie zeszłam od komputera by rozprostować kości czy nie wyszłam na świeże powietrze.Ale jak się później okazało to nie było prawdziwym powodem dla którego się tak żle czułam…Ponad tydzień później dowiedziałam się czym było spowodowane moje złe samopoczucie i dlaczego trzęsło mnie jak przy gorączce…

Co się ze mną dzieje??!!!

Nie miałam do konca pojęcia o tym co się ze mna działo.Nie miałam nawet sił żeby obejrzeć mój ukochany serial kryminalny o biurze śledczym na TVP 2,który leciał o 18:00.O 18:00 polożyłam się spać w mojej ukochanej bluzce z Witch,ponieważ czułam się zbyt słabo na to aby się przebrać w piżamę.Całą noc miałam drgawki jak przy gorączce ale czułam się lepiej gdy spoglądałam na obrazek z mojej bluzki z Witch.

Źlee…

Gdy tak siedziałam,z biegiem czasu zaczęłam się czuć coraz gorzej.Przed oczami robiło mi się ciemno,chciało mi się pić i trzęsłam się ze zimna sama nie wiem z jakiego powodu.Czułam się jakbym miała gorączkę.Mimo to przesiadziałam do końca aż zamknęli kafejkę.Do domu ledwo dzoszłam bo w żołądku czułam dziwny ucisk jakbym nic nie jadła przez 3 dni albo dłużej.Nie miało to nic wspólnego z moimi dietkami,które stosuję-to wiem na pewno.W domu ledwo co usiadłam na kanapę.Czułam dreszcze na całym ciele jakby mi było zimno.Nie rozebrałam się do końca.Miałam na sobie ukochaną bluzkę z Witch,której nie zdjęłam z siebie.Dzięki tej bluzce czułam się trochę lepiej:))

Moja nowa przygoda:))

Daty 8 marca 2007 roku na fotce.pl z okazji Dnia kobiet była organizowana promocja.Możnabyło dodać sobie po 10 zdjęć(normalnie musi być tylko 6)na koncie i możnabyło mieć wszystkie opcje,które mają  na codzień użytkownicy Fotki.pro.Już z samego rana gdy się umyłam i wysuszyłam,poszłam do kafejki internetowej z racji tego,że mam wykupiony karnet aby w pełni korzystać z tej promocji:))Miałam tam zamiar siedzieć przez cały dzień aż do zamknięcia:))Poszłam koło godziny 11 a zamykać mięli o 17:))Miałam dużo czasu aby przyozdabiać moje 10 kont na fotce bo mi jedno nie wystarczyło:))

Co było dalej:)))

Od czasu,gdy dodawałam na tym Blogu mój ostatni wpis,wiele się u mnie zmieniło i wydarzyło.Otóż wtedy co byłam na Nadodrzu i co nie najlepiej się czułam,i kiedy po powrocie nie było juz tej lalki Stelli,którą chciałam sobie kupić bo pieniędzy starczyło mi wtedy na pociąg do szpiatala do Warszawy.Tak-od tamtego czasu zdążyłam już sobie kupić aż dwie lalki Bloom(takie same jak na zdjęciach poniżej)!!! Taka sama jak ta:))

 Jedna kosztowała 75 zł(ta obok)a ta powyżej kosztowała tylko 45 złotych:))To oczywiście było na moja kieszeń bo ja na Witch i na WINX CLUB nie szczędzę:))

Ale od tamtej pory,kiedy przeżyłam taką przygodę,przeżyłam jeszcze podobną:))Ale o tym zaraz:))

PS

Po powrocie z Warszawy jak byłam po 3 tygodniach od tej przygody na Nadodrzu to juz tej lalki stelli nie było.Szkoda bo wzięłam specjalnie całą sumke specjalnie na tą lalkę:(((Może kiedyś kupię taką lub podobną z WINX czy W.I.T.C.H.???

Ja nie mogę!!!

Po tym jak odprowadziłam koleżanke i odjechała MPK wróciłam na dworzec Nadodrze.Było zimno i sypało śniegiem.Nawet przez czapke i kaptur czułam chłód Nadodrza.Dreptałam „ósemki”dookoła filarów dworca Nadodrze czekając na pociąg do Warszawy Wschodniej.Mój stan się pogarszał ale dało się żyć.Tyle co przed odjazdem pociągu na dworcu poznałam fajna dziewczynę,z którą świetnie mi sie rozmawiało.Pasjonowała się końmi.Razem było nam raźniej.Potem gdy dziewczyna wysiadła i byłam sama w przedziale poszłam do maszynisty by popatrzeć sobie na świat z jego pozycji jak tory pod nami znikają:))Pozwolil mi popatrzeć:))Z wdzięczności dałam mu kalendarzyk z pieskami na 2007 rok.Podobał mu się.Troche popatrzyłam ale jak zakręciło mnie sie w głowie od patrzenia poszłam z powrotem do przedziału gdzie poznałam akwizytorkę,która jechała do Warszawy tak jak ja.Przez całą podróz tzrymałyśmy się razem.Akwizytorka opowiadała mi o swojej pracy i o swoim życiu.Gadałam jej o swoich filozofiach.Razem wysiadłyśmy i zaprowadziłam ją na ulicę,której szukała bo była zpod Warszawy a nie znała się na ulicach.Potem poszłam do szpitala do Warszawy i dotarłam tam cała:))Koniec przygody:))

 

Co za pech!

Przy budce telefonicznej,z której dzwoniłam do Florianny spotkałam koleżankę,która była ze mna pokłócona.Zagadała do mnie o moje zdrowie bo widziała to co się zdarzyło.Poszłyśmy razem w stronę przystanku autobusowego MPK,gdzie ona czekała na autobus i jechała do domu.Jak prezent na pogodzenie dałam jej różowy notes z WITCH.Przyjęła i spodobał jej się:)Tuż obok przystanku MPK znajduje sie moja najukochańsza księgarnia na rogu,w której zawsze kupuje notesy z WITCH i WINX:))Tym razem zauważyłam lalkę Stellę z WINX na wystawie!Kosztowała około 90 złotych ale ja miałam jedynie pieniąze na podróż do szpitala do Warszawy a mój stan sie pogarszał.Nie kupiłam jej niestety:))

To była ta lalka:))

Co dalej?

Na szczęście załatwiłam na Nadodrzu wszystkie sprawy pomyślnie.Ale mój stan się nie poprawił i szłam z mokrym kolanem od umycia tego „pawia”,którego tak pięknie puściłam w toalecie!Ziębiło mnie to.Na dworze zimno i śnieg.Byli i tacy,którzy śmiali się ze mnie,że ja chyba za długo seta grałam(bo ja jestem DJ-ką)a teraz ledwo chodzę a ja na takie odzywki,że „seta”to jest taka łodyżka u paprotników z biologii!Zadzwoniłam więc po Floriannę ale ta NIEODBIERAŁA!!!Ona chyba za mocno seta grała!Ale mimo to nadal jesteśmy podobne i nawet takie same ciuchy nosimy:))

  

A co nie widać podobieństwa między nami???hehhee

Ciąg dalszy przygody…

Na Nadodrze zajechałam dopiero około 9:50 czy coś w tym rodzaju.Pociąg był sporo opóźniony.Musiałam tam pozałatwiać pewne sprawy więc tym razem nie byłam tam dla przyjemności.Gdy doszłam w umówione miejsce i zaczęłam załatwiać sprawy nagle poczułam,że boli mnie głowa i pobiegłam do toalety gdzie puściłam takiego pawia,że poplamiłam sobie tymi wymiocinami trochę moich różowych spodni.Wytarłam husteczką z wodą i mydłem zabrudzone miejsce i szłam dalej załatwiać sprawy.Coraz gorzej było ze mną-ledwo co szłam po schodach a miałam do przjścia na ostatnie piętro.Schody dwoiły i troiły mi się w oczach.Nie było to ani miłe ani śmieszne uczucie.Ludzie gapili się na mnie i pytali czy nic mi nie jest.Już myślałam o tym by wyjechać jaknajszybciej do szpitala a Florianna(bo jest tak mocno do mnie podobna)by mnie zastąpiła i ludzie by wtedy myśleli sobie,że to jestem ja.