Wspominałam,że moje życie jest jakby magiczne.Tak więc aby mnie nie wzięto za ostatnia na tym swiecie wariatkę(jak to mnie określały zawsze osoby z Nadodrza)napiszę o co dokładnie mi chodzi z ta magia w moim zyciu.
Nie trudno chyba zauważyć,że jestem wielką fanka WITCH:))A szczególnie uwielbiam Elyon z Meridianu.
Gdy byłam na Nadodrzu to uczęszczałam do zaocznego liceum dla dorosłych o nazwie Profesja.Moja szkała przypominać by mogła nieco Sheffield Institute albo sam Meridian:
Tak wyglądała moja szkoła gdzie poznałam jedna osobę z Nadodrza i ta szkoła mieści się na ul.Kleczkowskiej we Wrocławiu nieopodal dworca Nadodrze i więzienia i mojego kochanego portu miejskiego.
A to jest pałac w Meridianie,w którym mieszka Elyon to on mi nawet przypomina te budynki na Nadodrzu:))

A to jest budynek Sheffield Institute gdzie uczęszczaja dziewczęta z WITCH i jego mury przypominaja mi bardzo mury dworca Nadodrze:))

Całe Nadodrze ma według mnie w sobie taką siłę i magię jakiej nikt jeszcze nie widział.



Oprócz tych mam jeszcze jedne karty.Jednak gdybym se zaoszczędziła forsę i uzbierała trochę to było by mnie stać i na tę grę za 50 zł:))


Wszystko na nic
Tak jak ta Elyon na obrazku ubrana jest na ciemno i opiera się o mur to podobnie ja potrzebuję się czegoś oprzeć(na szczęście mam filary Nadodrza) aby nie zemdleć na samo wspomnienie tego jak mi burzono daty 17 marca 2007 mój najdroższy komin.który miał juz około 80 lat ale według mnie był symbolem tego,że trudności można pokonać bo nawet przetrwał powódź stulecia a mury nastawni pod wpływem wody nawet się nie zawaliły.Ta nastawnia miała POWERa:)))